poniedziałek, 21 lipca 2014

Golden Gate Bridge with girls



W zeszłą sobotę wybrałyśmy się w dziewczynami do San Francisco. Celem było dotarcie do Golden Gate Bridge. Świadomie napisałam "dotarcie" a nie "zobaczenie", bo mając w pamięci moją pierwszą wizytę w SF, wiedziałam, że czasem mimo najlepszych chęci jest to niemożliwe. Nauczona doświadczeniem zabrałam ze sobą dodatkowy sweter i szalik. Nie miałam ochoty zmarznąć przedzierając się pod wiatr przez warstwy mgły. Na taki scenariusz nastawiłam też dziewczyny - dla większości z nich była to pierwsza wizyta w San Francisco. Niemniej jednak pogoda postanowiła sprawić nam miłą niespodziankę :) Dzień był wręcz idealny na spacer wybrzeżem w stronę mostu. Żadnej mgły, piękne słońce i wysoka - jak na tę część miasta - temperatura. Zdjęcie pod spodem zostało zrobione dokładnie w tym samym miejscu co jedno ze zdjęć podczas mojego pierwszego pobytu w SF, co całkiem nieźle obrazuje różnice w pogodzie ;)


Pora na pierwsze z wielu selfie ;) Swoją drogą można zauważyć, że nie obyło się bez wizyty w Forever 21.


A teraz czas na pierwsze zdjęcia z Golden Gate w roli głównej ;)


 Jest i słynny most "we własnej osobie"!



Na zdjęciu niżej tam za ludźmi w oddali widnieje Alcatraz z innej tym razem perspektywy.


Popołudnie było naprawdę piękne, ale przy tym niezwykle wietrzne. Chyba muszę wpisać windsurfing na listę rzeczy, których chcę spróbować, będąc w Californii ;)







\


Trzy z dziewczyn są z Meksyku. Dwie pochodzą z półwyspu Jukatan, gdzie temperatury są tak wysokie, że nie na pewno miałabym olbrzymie problemy z normalnym funkcjonowaniem - podobno 40 parę stopni to norma i na dodatek przy dużej wilgotności powietrza! Tylko jedna z nich zdecydowała się zamoczyć nogi w oceanie. Była naprawdę dzielna ;) Druga kupiła sobie dodatkowe skarpetki i cały dzień spędziła w dwóch parach skarpetek na stopach :D Różnice między tym, co jest normą dla ludzi wychowanych w różnych kulturach i częściach świata, chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać :)

3 komentarze: