Pora na pierwsze z wielu selfie ;) Swoją drogą można zauważyć, że nie obyło się bez wizyty w Forever 21.
A teraz czas na pierwsze zdjęcia z Golden Gate w roli głównej ;)
Jest i słynny most "we własnej osobie"!
Na zdjęciu niżej tam za ludźmi w oddali widnieje Alcatraz z innej tym razem perspektywy.
Popołudnie było naprawdę piękne, ale przy tym niezwykle wietrzne. Chyba muszę wpisać windsurfing na listę rzeczy, których chcę spróbować, będąc w Californii ;)
Trzy z dziewczyn są z Meksyku. Dwie pochodzą z półwyspu Jukatan, gdzie temperatury są tak wysokie, że nie na pewno miałabym olbrzymie problemy z normalnym funkcjonowaniem - podobno 40 parę stopni to norma i na dodatek przy dużej wilgotności powietrza! Tylko jedna z nich zdecydowała się zamoczyć nogi w oceanie. Była naprawdę dzielna ;) Druga kupiła sobie dodatkowe skarpetki i cały dzień spędziła w dwóch parach skarpetek na stopach :D Różnice między tym, co jest normą dla ludzi wychowanych w różnych kulturach i częściach świata, chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać :)
Ale super czas :) Fantastycznie po prostu!
OdpowiedzUsuń:)
UsuńRobisz pięękne zdjęcia! <3
OdpowiedzUsuń