środa, 11 czerwca 2014

You only live once

        Trzy lata temu pewien szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że moje życie nieodwracalnie się zmieniło. Uwierzyłam, że jeśli się wystarczająco mocno chce i ma trochę odwagi, to naprawdę można spełniać swoje marzenia - sky is the limit!
        Na początku czerwca trzy lata temu trafiłam na malutką amerykańską wyspę na Atlantyku. Tam rozpoczęła się moja przygoda z Ameryką, która trwa do dziś. Cztery miesiące spędzone na niewielkim kawałku skały wystającym znad wody, zmieniły moje spojrzenie na świat o 180 stopni. Spotkani ludzie z różnych stron świata, usłyszane historie, niesamowity klimat wyspy jak i późniejsze podróże w inne zakątki Stanów sprawiły, że dostrzegałam wielość możliwych scenariuszy życia i obudził się we mnie apetyt na poznanie świata. Od tego czasu staram się nie marnować żadnej okazji i zobaczyć tyle świata, ile się da, usłyszeć tyle historii ludzkich żyć ile, mam sił (a jako socjologowi chęci do spotkań z ludźmi mi raczej nie brakuje;) i brać od życia, ile tylko możliwe!
        Przez trzy lata wracałam na "moją" Wyspę i utwierdzałam się w przekonaniu, że nie mam na razie ochoty zaczynać "dorosłego życia" w Polsce. Z tego przeświadczenia i ogromnej chęci przeżycia przygody życia narodził się plan, który wcielę w życie już za niecałe dwa tygodnie.
Przez trzy lata poznawałam USA w ramach programu work and travel. Teraz postanowiłam spróbować swoich sił jako au pair. Za dwa tygodnie zaczynam swój rok na Zachodnim Wybrzeżu:)
          Pomyślałam, że jest to idealna okazja, żeby wszystkie swoje przemyślenia, zdjęcia, inspiracje i pomysły gromadzić tutaj. Pamięć jest mocno ulotna i często mimo najszczerszych chęci wiele pieknych momentów może nam łatwo umknąć. Mam nadzieję, że uda mi się (ćwicząc jednocześnie systematyczność;) zachować chociaż część z nich tutaj, by móc w przyszłości wrócić do nich myślami i z uśmiechem stwierdzić, że warto było się odważyć i spełniać marzenia :)




A oto miejsce od którego wszystko się zaczęło :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz