niedziela, 22 czerwca 2014

Last hours at home

No i się doczekałam. Chociaż ciągle to do mnie nie dociera, to właśnie spędzam ostatnie godziny w domu. Za parę godzin wsiadam w pociąg do Warszawy, a potem prosto w samolot i WITAJ NOWY JORKU! :) Pewnie tak jak za każdym poprzednim razem, i w tym przypadku uwierzę w to dopiero kiedy wyląduję po drugiej stronie oceanu i wyjdę z lotniska.

Mimo że będzie to mój czwarty raz w Nowym Jorku to podekscytowanie związane z wizytą w mieście, które nigdy nie śpi, jest zawsze tak samo duże jak za pierwszym razem. Nie mogę się doczekać!

A to wspomnienia z pierwszej wizyty :) Kiedy to było!











A w następny piątek po raz pierwszy San Francisco!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz