Czas pędzi z prędkością światła, a góra zdjęć rośnie. Tylko postów jakoś nie widać... Naprawdę nie podejrzewałam, że moje dni będą wypełnione do takiego stopnia. Nie wyobrażam sobie jak to będzie, kiedy dołączą do tego wszystkiego jeszcze moje zajęcia. Jedyna nadzieja w tym, że niedługo zaczyna się rok szkolny i dzieciaki wreszcie pójdą do normalnej szkoły, a mój grafik nieco się ustabilizuje. Nigdy nie przypuszczałam, że tak będę się cieszyć z powodu końca wakacji ;) Jeszcze tylko tydzień!
Mimo tego że w tygodniu nie mam czasu na absolutnie nic, to weekendy staram się wykorzystać w stu procentach. W zasadzie to każdy kolejny weekend zaskakuje mnie bardziej. W piątek wieczór kolacja ze znajomym, sobota cała spędzona z moimi meksykańskimi znajomymi i serwowanymi przez nie margaritami, a wieczorem pool party, które trwało do białego rana :D
Nic dziwnego, że po takiej dawce atrakcji w niedzielę wieczorem umierałam ze zmęczenia. Hmmm podobno weekendy mają służyć odpoczynkowi... Ja w każdym razie jeszcze dobrze po weekendzie nie odpoczęłam, więc dzisiaj po pracy, jedyna rzeczą, której pragnęłam, było trochę ciszy i samotności.
Postanowiłam wybrać się na poszukiwanie idealnego miejsca do obejrzenia zachodu słońca - najlepiej wzgórza z pięknym widokiem. Z reguły oczekiwania przerastają rzeczywistość, ale tym razem było odwrotnie i rzeczywistość mile mnie zaskoczyła. Miejsce, które znalazłam, było dokładnie tym, czego chciałam. Właściwie to nawet nie oczekiwałam aż tyle. Przypomniałam sobie o parku, który znajduje się całkiem niedaleko od mojego domu, który odwiedziłam już wcześniej któregoś popołudnia. Tym razem postanowiłam jednak wspiąć się na szczyt wzgórza, zamiast podążać szlakiem wzdłuż jeziora. Był to strzał w dziesiątkę!
Zmierzch i świt to moje ulubione pory w ciągu doby. Uwielbiam kiedy dzień miesza się z nocą i z każdą minutą wszystko wokół się zmienia. I to światło! Niestety w Californii nie dane mi było jeszcze obejrzeć wschodu słońca i to wcale nie dlatego, że jestem śpiochem i nie chce mi się wstać. Próbowałam już parokrotnie. Niestety pogoda w mojej części Californii wygląda tak, że poranki są pochmurne i niebo przejaśnia się zupełnie dopiero około godziny 9 rano, czyli dawno po wschodzie słońca. Cóż, na razie muszę zadowolić się zachodami.
Na zdjęciu poniżej na horyzoncie widnieją góry, znajdujące się po drugiej stronie zatoki, czyli naprawdę daleko. Za każdym razem, kiedy je widzę, robią na mnie ogromne wrażenie. Musze koniecznie sprawdzić, czy są tam jakieś szlaki. Chętnie wybrałabym się na wycieczkę na drugą stronę zatoki i sprawdziła jaki widok rozciąga się z tamtej strony.
Nie byłam jedyną osobą, która chciała uwiecznić te widoki :)
To miejsce zdecydowanie trafia na listę moich ulubionych w okolicy. Myślę, że czuć się gdzieś jak w domu można dopiero wtedy, kiedy ma się tam "swoje" miejsca. Ja już parę takich tu znalazłam :)
Jeju przeprzepięknie!
OdpowiedzUsuńJak dzieciaki pójdą do szkoły to na pewno będziesz miała więcej czasu dla siebie :)